W ostatnim czasie coraz głośniej mówi się o tzw. Lex Szarlatan, czyli przepisach, które mają lepiej chronić pacjentów przed pseudomedycyną, fałszywymi terapiami i osobami podszywającymi się pod specjalistów medycznych.
To ważny temat, bo praktyka pokazuje, że pacjenci często trafiają do naturopatów, bioenergoterapeutów, „terapeutów holistycznych” czy innych osób oferujących alternatywne metody leczenia w bardzo trudnym momencie życia – po diagnozie choroby przewlekłej, nowotworowej, autoimmunologicznej, przy problemach z płodnością, bólu, depresji albo po wielu nieudanych próbach leczenia.
Terapie naturalne czy metody wspierające organizm nie zawsze są same w sobie problemem. Mogą funkcjonować jako uzupełnienie leczenia, sposób poprawy komfortu albo element dbania o dobrostan pacjenta. Granica zostaje jednak przekroczona wtedy, gdy są przedstawiane jako skuteczna metoda leczenia choroby mimo braku potwierdzenia w aktualnej wiedzy medycznej albo gdy osoba bez odpowiednich kwalifikacji zaczyna wpływać na decyzje zdrowotne pacjenta.
O projekcie Lex Szarlatan pisałam również tutaj.
Kiedy terapia alternatywna może budzić wątpliwości?
Szczególną ostrożność powinny wzbudzić sytuacje, w których naturopata albo inny „terapeuta”:
- obiecuje wyleczenie poważnej choroby,
- twierdzi, że jego metoda zastąpi leczenie u lekarza,
- zaleca odstawienie leków,
- odradza diagnostykę, operację, chemioterapię albo leczenie szpitalne,
- straszy pacjenta „medycyną akademicką”,
- sprzedaje kosztowne preparaty jako konieczny element terapii,
- diagnozuje choroby bez badań i bez kwalifikacji medycznych,
- posługuje się tytułami lub opisami sugerującymi, że ma kompetencje lekarza.
W takich przypadkach nie mówimy już tylko o „naturalnym wsparciu organizmu”, lecz o sytuacji, w której pacjent może zostać wprowadzony w błąd, stracić pieniądze, opóźnić właściwe leczenie, a czasem realnie narazić swoje zdrowie lub życie.
Czy można dochodzić odszkodowania?
W określonych przypadkach – tak.
Jeżeli pacjent zapłacił za terapię, która była przedstawiana w sposób nierzetelny, wprowadzający w błąd albo obiecujący nierealne efekty, można rozważać dochodzenie zwrotu kosztów takiej usługi.
Jeżeli natomiast na skutek zaleceń „terapeuty” pacjent zrezygnował z leczenia, opóźnił diagnostykę, odstawił leki albo doszło do pogorszenia stanu zdrowia, sprawa może być znacznie poważniejsza. Wtedy w grę może wchodzić nie tylko zwrot pieniędzy za terapię, ale również odszkodowanie, zadośćuczynienie, a w skrajnych przypadkach także odpowiedzialność karna.
Każda taka sprawa wymaga jednak indywidualnej oceny. Kluczowe znaczenie ma to, co dokładnie obiecywał terapeuta, jakie zalecenia przekazywał pacjentowi, czy pacjent poniósł szkodę i czy można wykazać związek między działaniem terapeuty a pogorszeniem sytuacji pacjenta.
Jakie dowody warto zabezpieczyć?
Jeżeli masz wątpliwości co do terapii, z której korzystałeś albo korzystała bliska Ci osoba, warto zabezpieczyć przede wszystkim:
- wiadomości z terapeutą,
- potwierdzenia płatności,
- zalecenia, rozpiski, „diagnozy” i opisy terapii,
- screeny strony internetowej i mediów społecznościowych,
- reklamy i obietnice składane przez terapeutę,
- dokumentację medyczną sprzed i po terapii.
Takie materiały mogą mieć kluczowe znaczenie przy ocenie, czy doszło do wprowadzenia pacjenta w błąd albo narażenia go na szkodę.
Nie każda nieskuteczna terapia oznacza sprawę sądową
Warto podkreślić: samo niezadowolenie z efektów terapii nie zawsze oznacza, że istnieją podstawy do roszczeń. Inaczej wygląda jednak sytuacja, gdy ktoś wykorzystuje chorobę, lęk albo desperację pacjenta, składa obietnice bez pokrycia, wpływa na decyzje dotyczące leczenia a nawet doprowadza do pogorszenia stanu zdrowia.
Granica między usługą wspierającą samopoczucie a niebezpieczną pseudoterapią bywa cienka. Dlatego w razie wątpliwości warto skonsultować konkretną sprawę, zanim dowody znikną, strona internetowa zostanie zmieniona, a korespondencja usunięta.
Podsumowanie
Lex szarlatan może wzmocnić ochronę pacjentów przed niebezpiecznymi praktykami pseudomedycznymi, ale już dziś osoby poszkodowane przez nierzetelnych naturopatów, bioenergoterapeutów czy innych terapeutów alternatywnych mogą mieć określone możliwości działania.
Jeżeli Ty albo bliska Ci osoba zapłaciliście za „terapię”, która budzi wątpliwości, albo pod jej wpływem doszło do rezygnacji z leczenia, opóźnienia diagnostyki lub pogorszenia stanu zdrowia — warto przeanalizować sprawę indywidualnie.
W takich sytuacjach liczy się czas, dokumenty i dobrze zabezpieczone dowody.
Masz wątpliwości co do terapii alternatywnej, z której korzystałeś Ty albo ktoś bliski? Skontaktuj się z kancelarią – przeanalizuję, czy w Twojej sprawie istnieją podstawy do dochodzenia roszczeń. Zachęcam do kontaktu przez Formularz Kontaktowy bądź inne kanały komunikacji.


